Czasem lepiej ugryźć się w język

Moja przyjaciółka, Marzanna, kobieta obeznana w savouir vivre i świetnie znająca się na tym, co wypada, a czego nie, popełniła ostatnio w pracy wielką gafę, którą zapewne przekreśliła swoje szanse na awans na stanowisko kierownika ds. administracyjnych Piła. Marzanna od paru miesięcy ubiega się o ten awans i  była na jak najlepszej drodze do jego uzyskania. No właśnie – była, bo zapewne już nie jest.

w72Zanim dokładnie przedstawię sytuację chciałabym powiedzieć, że Marzanna od zawsze jest ostoją spokoju i osobą, która wszystko dokładnie analizuje. Nigdy nie słyszałam, by koleżanka powiedziała coś bez wcześniejszego przemyślenia i pokusiła się o ocenienie kogoś na podstawie pierwszego wrażenia. Jest najbardziej uczciwą osobą, jaką znam, dlatego na pewno zasługuje na awans na kierowniczkę.

Ostatnio Marzannę przytłoczył nadmiar obowiązków, stąd zapewne błędy, jakie zdarzyło jej się ostatnio popełnić. Na bardzo ważnym spotkaniu z inwestorami, Marzanna, nie przemyślawszy dokładnie sprawy i nie zapytawszy wcześniej o szczegóły, zwróciła się do jednego z gości per „pan”, po czym okazało się, że adresowaną osobą nie był mężczyzna, a kobieta o nieco męskich rysach twarzy i męskim sposobie zachowywania się. Możliwe, że to właśnie przez to faux-pas inwestorzy nie zdecydowali się dać szansy naszej firmie. Dyrektor firmy za niepowodzenie obwinia Marzannę, która nie może sobie wybaczyć, że jednym zdaniem zniszczyła swoją karierę.