Od zera

Nie pochodzę ze zbyt zamożnej rodziny, która mogła zagwarantować swoim dzieciom wszystko, czego one aktualnie potrzebowały. Oczywiście nie mówię tu o zbytkach czy drogich zabawkach, a o zaspokojeniu podstawowych potrzeb fizycznych i psychicznych. W domu się nie przelewało, a jeśli już, to tym co lano w kieliszki i gardła był alkohol. Dzieciństwa nie wspominam zbyt różowo, dlatego często wolę o nim po prostu zapomnieć. Łatka dziecka z patologicznej, pijackiej rodziny ciągnęła się za mną aż do czasów studiów, gdzie wszyscy byli na tyle anonimowi i dorośli, że przestali komentować czyjąś sytuację domową.

29Dziwię się, że w ogóle udało mi się skończyć studia i wyrwać z ciężkiej domowej sytuacji. Wszystko dzięki zapałowi do pracy i nauki i temu, że tuż po zdaniu matury udało mi się dostać pracę w sklepie. Pieniądze nie były z tego jakieś ogromne, ale pozwoliły na opłacenie studiów i zapłacenie za miejsce w dwuosobowym pokoju w mieszkaniu studenckim. Było mi ciężko jednocześnie uczyć się i pracować, jednak zapał i determinacja robią swoje. Nie raz zdarzało mi się płakać gdzieś w ukryciu, gdzie nikt mnie nie widział.

Po skończeniu studiów nadarzyła się okazja rozpoczęcia pracy w administracji, którą wykorzystałam. Po trzech latach dobrej i ciężkiej pracy zostałam zauważona i awansowana na kierowniczkę, kierownik ds. administracyjnych Kielce. Teraz mogę z pełną świadomością powiedzieć, że mi udało się wyrwać z toksycznego środowiska i osiągnąć sukces. Mimo, że nie muszę już liczyć każdej złotówki w portfelu, dokładnie pamiętam jak to było nie mieć na chleb. Oby te czasy nigdy nie wróciły.

Do awansu

Od zeszłego tygodnia chodzę jakaś taka rozkojarzona, a wszystko dlatego, że przez przypadek dowiedziałam się o możliwości awansu na kierownika ds. administracyjnych, jaką w najbliższym czasie szykuje dla swoich pracowników firma. Ponoć obecny kierownik ds. administracyjnych Gliwice, pan Maciej, dostał lepszą propozycję pracy i tę lepszą wybiera. Jeśli faktycznie tak jest, to wcale mu się nie dziwię – nie ma co siedzieć w jednym miejscu przez całe swoje życie, trzeba brać życie za rogi i korzystać z niego najlepiej, jak tylko się da. Na pewno stanowisko kierownika nie było dla pana Maćka spełnieniem wszystkich marzeń. Ludzie mają tendencję to stawiania sobie coraz to nowych i coraz to odleglejszych celów.

28Moim celem na kolejne miesiące jest zdobycie stanowiska kierownika i pokazanie wszystkim swoim znajomym, że taka zwykła dziewczyna jak ja może coś w życiu osiągnąć. Stanowisko pracownika administracyjnego, jakie obecnie zajmuję, nie jest zawodem idealnym – pełno w nim niedociągnięć i niepasujących elementów (np. pensja), natomiast stołek kierownika trochę bardziej zbliża się już do ideału.

Nie wiem jeszcze jak będzie przebiegała rekrutacja i kto będzie w ogóle brany pod uwagę, ale jestem jedną z najdłużej pracujących w firmie pracownic administracyjnych, dlatego mam nadzieję, że otrzymam możliwość awansu. Zobaczymy jak to będzie – jeśli mi się uda, na pewno pochwale się tym na tej stronie!

Z niespodzianką

Jutro, podczas cotygodniowego spotkania z moimi rodzicami na niedzielnym obiedzie mam zamiar im powiedzieć, że po wielu latach pracy na jednym z najniższych stanowisk w mojej firmie udało mi się awansować na kierownika administracji, co od pewnego czasu było moim ogromnym marzeniem.

27Nie powiedziałam rodzicom o udziale w wewnętrznej rekrutacji na kierownika, kierownik ds. administracyjnych Sosnowiec, bo chciałam się uchronić przed ciągłym wypytywaniem mnie o etapy rekrutacji i uniknąć współczujących gestów i komentarzy w przypadku braku powodzenia. Jutrzejsza informacja będzie dla rodziny prawdziwą niespodzianką i już nie mogę się doczekać ich reakcji na takie wieści.

Ojciec od wielu miesięcy powtarzał mi, że z moim wykształceniem powinnam poszukać lepszej pracy, jednak ja upierałam się przy swoim. Mama, jak to mama, wspierała mnie we wszystkim, a gdy coś nie do końca wychodziło tak, jak chciałam, po prostu przytulała mnie i mówiła, że będzie lepiej.

Teraz w końcu mogę powiedzieć, że faktycznie będzie lepiej! Pracę na nowym stanowisku rozpoczynam od nowego miesiąca, czyli zostało mi jeszcze półtora tygodnia na psychiczne przygotowanie się do zmiany posady. Jestem tak podekscytowana funkcją kierownika, że już teraz mogłabym zacząć nowy etap w moim życiu. Kurczę, w końcu będę zarabiała tyle, by móc zacząć odkładać na własny samochód!

Randez-vous

26Mówiłam Monice chyba z tysiąc razy, że nie lubię randek w ciemno i spotkań z facetami, o których nie mam zielonego pojęcia, jednak Monia uparła się, że muszę koniecznie poznać jej kuzyna, Sebastiana, który w mniemaniu przyjaciółki byłby dla mnie partnerem idealnym. Zdążyłam przyzwyczaić się do swatów Moniki, jednak i tak jej usilne próby znalezienia mi chłopaka wpędzają mnie w zażenowanie. Uważam, że świetnie poradziłabym sobie sama i że kiedyś w końcu trafiłabym na mojego rycerza w lśniącej zbroi. Monice jednak nie dało się nic przetłumaczyć, bo gdy ona wbije sobie coś do głowy, to nikt i nic nie jest w stanie jej przekonać.

Na spotkanie z Sebastianem szłam zdenerwowana i bardzo niepewna siebie. Widziałam na zdjęciu jak wygląda i moim zdaniem był zbyt przystojny, by było z nim wszystko OK. Na spotkaniu okazało się, że Sebastian jest równie sympatyczny, szarmancki i miły, co przystojny. Pracował jako kierownik ds. administracyjnych Tarnów i choć opowiedział mi trochę o swojej pracy, to nie zamęczał mnie zbyt dużą ilością informacji.

W towarzystwie Sebastiana czułam się bardzo onieśmielona, bo zdałam sobie sprawę, że ten facet bardzo mi się podoba. Jak takiemu ideałowi miałam spodobać się ja, trzydziestolatka z nadmiarem kilogramów tu i ówdzie, oraz tendencją do paplania o byle czym w chwilach zdenerwowania. Wiedziałam, że nie mam szans u Sebastiana, bo to byłoby jak „Piękna i Bestia”, tyle tylko, że w odwrotnej wersji. Byłam tak przeświadczona o braku szans na coś więcej, że gdy po dwóch dniach od spotkania Sebastian zaprosił mnie do kina, zaczęłam skakać i piszczeć z radości! Dzięki Ci, Moniś!

W poczekalni

Sytuacja, w której obecnie się znajduję jest dość nietypowa, bo właśnie w tej chwili siedzę na niewygodnej kanapie w poczekalni i czekam na swoją kolej wejścia na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko kierownika ds. administracyjnych. Moje spotkanie z komisją miało się odbyć już piętnaście minut temu, jednak wyniknęły jakieś opóźnienia i rozmowa odbędzie się godzinę później niż zaplanowano. W związku z dużymi opóźnieniami, w poczekalni znajduje się jednocześnie pięciu kandydatów na kierownika, z których każdy wygląda na równie zestresowanego i przejętego jak ja. Przez ostatnie dwadzieścia minut zerkałem na wszystkich moich konkurentów i na podstawie ich wyglądu starałem się ocenić swoje szanse na zdobycie pracy. Gdy w końcu znudziłem się obserwacją innych, postanowiłem poświęcić się innej przyjemnej czynności, a mianowicie surfowaniu po Internecie na moim tablecie, kierownik ds. administracyjnych Częstochowa.

25Oprócz mnie, na swą kolej zaprezentowania swojej osoby czeka jeszcze dwóch mężczyzn i dwie kobiety, co świadczy o fakcie, że mężczyźni są w niejakiej przewadze, co nastraja mnie bardzo optymistycznie. Oznacza to, że pracodawca prawdopodobnie poszukuje męskiego kierownika. Kobiety uznaję więc za z góry przegrane i w ogóle się nimi nie przejmuję. Na dwóch moich męskich kompanów rekrutacyjnych jeden sprawia wrażenie nieobecnego i trochę dziwnego, natomiast drugi wygląda jak człowiek sukcesu, któremu wszystko się w życiu widzie. Stanowi on dla mnie najpoważniejsze zagrożenie.

Rozwój przede wszystkim

24Po studiach administracyjnych, które ukończyłam w Elblągu wróciłam do rodzinnej miejscowości, by poszukać w niej dla siebie pracy. Chciałam być blisko rodziców i blisko swojego narzeczonego, który w naszym małym miasteczku miał własną firmę budowlaną i nie chciał nigdzie wyjeżdżać. Niestety, moja kariera w rodzinnej miejscowości nie wyglądała tak, jakbym sobie tego życzyła, bo po półrocznych poszukiwaniach zatrudnienia nadal nie miałam pracy. Wszystkie stanowiska pracy dla absolwentów administracji były już dawno obsadzone i to głównie osobami, które miały jakieś znajomości. Pracownikami administracyjnymi byli ludzie bez wykształcenia wyższego, ale za to mający szerokie plecy i koneksje zawodowe. Dla takich jak ja, czyli wykształconych i nieznanych pracy nie było.

Rozwój zawodowy był dla mnie zawsze priorytetowym celem, ważniejszym nawet niż rodzina i znajomości, dlatego mimo sprzeciwów rodziców i narzeczonego wróciłam do Elbląga i tam rozpoczęłam poszukiwania pracy. Już w drugim tygodniu udało mi się dostać propozycję zatrudnienia jako asystentka działu administracyjnego. Po roku pracy zostałam awansowana na zwykłego pracownika administracyjnego, a po czterech latach zostałam kierowniczką, kierownik ds. administracyjnych Elbląg. W dążeniu do rozwoju zawodowego poświęciłam związek z narzeczonym, który z czasem się rozpadł. Było ciężko, ale nie żałuję, bo dotarłam w miejsce, o którym zawsze marzyłam. Mam nowego chłopaka, który rozumie moje ambicje i plany zawodowe i wszystko układa się jak najlepiej. Decyzja o wyjeździe była trudna, ale opłacalna.

Antykierownik

23Nie wiem czy powinienem o tym pisać tu, w Internecie, ale chyba nie ma bardziej anonimowego miejsca niż strony internetowe, na których mogą wypowiadać się różne osoby. W większości firm kierownik ds. administracyjnych jest osobą, która powinna swoim podejściem do pracy i zaangażowaniem stanowić przykład dla swoich podwładnych, jednak akurat w mojej firmie jest zupełnie inaczej i akurat o tym wyjątku chciałbym tutaj napisać. Kierownik ds. administracyjnych Bydgoszcz w firmie, w której pracuję od kilkunastu miesięcy jest zaprzeczeniem wszystkiego, co przychodzi wam na myśl w przypadku kierownika działu. Nasz kierownik jest starym gburem, który nie ma zielonego pojęcia o zarządzaniu pracownikami administracyjnymi, a wszystkie jego obowiązki wypełnia nasza koleżanka z biura, która została mianowana nieoficjalnym zastępcą kierownika.

Kierownik, pan Piotr, niemal cały dzień przesiaduje w swoim gabinecie i wychodzi z niego tylko wtedy, gdy musi za potrzebą udać się do toalety, lub wychodzi na przerwę obiadową. Jego drzwi otwierają się jeszcze w chwilach, w których kierownik dzwoni po swoją zastępczynię i za zamkniętymi drzwiami gabinetu informuje ją co musi dla niego zrobić i w czym go wyręczyć. Dziwię się czemu Aśka zgadza się na usługiwanie temu leniwemu kierownikowi, skoro nie dostaje za to ani złotówki więcej. A może i dostaje, tyle że pokątnie, w kopercie. Ja bym w życiu nie przystał na taki układ, żeby wyręczać kogoś w jego obowiązkach, nawet kierownika.

Szeroki zakres obowiązków

Od dwóch miesięcy jestem kierownikiem ds. administracyjnych w pewnej szkole w Dąbrowie Górniczej i choć początkowo cieszyłam się z tak ciekawego stanowiska pracy, teraz mój zakres obowiązków mnie przeraża. Wiedziałam, że kierownik ds. administracyjnych Dąbrowa Górnicza nie będzie zajęciem bardzo prostym i pozwalającym na długie godziny bezczynności w pracy, jednak nie sądziłam, że realizacja obowiązków będzie aż tak trudna i czasochłonna. Teraz już nie dziwię się dlaczego poprzedni kierownik odszedł z pracy – pewnie nie dawał sobie rady, tak jak i ja nie daję. Na mój bardzo rozbudowany zakres obowiązków zakłada się:

  1. 21Organizacja pracy szkoły w zakresie administracyjnoobsługowym.
  2. Prowadzenie dokumentacji osobowej pracowników i uczniów zgodnie z obowiązującymi przepisami.
  3. Prowadzenie dokumentacji firm obcych współpracujących ze szkołą zgodnie z obowiązującymi przepisami.
  4. Wykonywanie zadań związanych z wypełnianiem przez szkołę zobowiązań wobec Systemu Informacji Oświatowej.
  5. Wykonywanie zadań związanych z wypełnianiem zobowiązań wobec systemu ODPN.
  6. Sprawowanie nadzoru nad prawidłowym prowadzeniem i przechowywaniem dokumentacji technicznej oraz właściwe zabezpieczenie mienia szkoły.
  7. Sprawowanie ogólnego nadzoru nad stanem wyposażenia, czystości i estetyki szkoły.
  8. Sprawowanie bieżącego nadzoru nad pracownikami stołówki, sekretariatu, archiwum, konserwatora i sprzątaczek.
  9. Wykonywanie zadań związanych z bhp.
  10. Utrzymywanie bieżącego kontaktu z biurem rachunkowych obsługującym szkołę.
  11. Prowadzenie obsługi kasowej szkoły.
  12. Obsługiwanie rachunków bankowych szkoły.
  13. Odpowiedzialność za prawidłowe archiwizowanie dokumentów i przechowywanie dokumentów archiwalnych.
  14. Nadzór pracy referenta sekretariatu.

Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe

W swoim życiu zawsze staram się wyznawać zasadę, że nie powinniśmy innym osobom robić nic takiego, czego sami byśmy nie chcieli. Karma potrafi być naprawdę złośliwa, a zło, które wyrządzamy innym osobom zawsze wraca do nas w podwójny sposób. Nigdy w życiu nie chciałabym znaleźć się z kimś na otwartej ścieżce wojennej, bo wiem, że nie potrafiłabym walczyć o swoje i wyrządzić drugiemu krzywdy. Już tak zostałam wychowana, że wobec wszystkich chcę być miła i dobra. Niestety, moich wartości życiowych nie udało mi się przekazać mojemu synowi, który większość cech charakteru odziedziczył po swoim ojcu. Mój trzydziestoletni syn Damian nie raz w swoim życiu pokazał, że pod aureolą kręconych włosów znajdują się diabelskie różki, bardzo ciężkie do spiłowania.

20W swoim życiu zawodowym Damian nie raz pokazał, że jest gotowy zrobić wiele, by osiągnąć swój cel. Przez ponad pięć lat pracował jako pracownik administracyjny i po tym czasie udało mu się awansować na kierownika, choć ten awans nie obył się bez różnych nieciekawych sytuacji, kierownik ds. administracyjnych Lublin. Damian celowo kopał dołki pod innymi kandydatami na stanowisko kierownika i jakimś cudem samemu udało mu się wszystkie te dołki ominąć. Dostał posadę kierownika, choć jako matka wolałabym, by został zwykłym pracownikiem i nie musiał zachowywać się w tak negatywny sposób podczas rekrutacji. Mam nadzieję, że teraz, po awansie, Damian się nieco uspokoi i zacznie rozdawać dobro innym – może wtedy Karma da mu spokój.

Zmartwieni

Z naszym kierownikiem od jakichś trzech tygodni dzieje się coś bardzo złego, a zmianę w jego charakterze i zachowaniu zaobserwowałam nie tylko ja, ale i moi koledzy z pracy. Jolka z Baśką, najlepsze koleżanki z biura już dawno szepczą ze sobą po kątach i zmartwionym wzrokiem wodzą za kierownikiem, który nieprzytomny zjawia się od czasu do czasu w dziale. Wiadomo jak to jest, gdy się z kimś cały czas pracuje. Nie raz kierownik, pan Marek, doprowadzał nas do szewskiej pasji i denerwował swoją apodyktycznością, jednak w ogólnym rozrachunku nasz przełożony jest dobrym, sprawiedliwym i sympatycznym człowiekiem, który umie docenić swoich podwładnych, kierownik ds. administracyjnych Koszalin. W naszym biurze chyba nie ma pracownika, który nie lubiłby kierownika, stąd nic dziwnego, że wszyscy przejęli się jego stanem.

19Wspomniane Jolka z Baśką już raz próbowały nawet podpytać pana Marka dlaczego się tak zmienił, oczywiście zrobiły to w bardzo subtelny sposób, by kierownik nie zorientował się, że wszyscy z uwagą śledzą jego wahania nastrojów. Jak można się spodziewać, pan Marek udał, że nie rozumie o co chodzi i wrócił do zwykłego rozporządzania obowiązkami. Wśród większości kolegów z biura krąży opinia, że pan Marek ma jakieś problemy z dyrektorem naszego działu, z którym otwarcie się nie lubi. Ja jednak uważam, że przyczyna tkwi w życiu prywatnym kierownika. Wątpię, by ktoś zmienił się tak bardzo tylko dlatego, że dyrektor działa mu na nerwy. Pan Marek już wiele razy wkraczał  z dyrektorem na pole bitewne i jakoś nigdy nie przeżywał tego zbyt dotkliwie. To musi być coś z jego sprawami osobistymi!