O pracy i życiu

Na zastępstwie

Napisane przez Dominik 27 marca, 2014 0 komentarzy

Kierownik ds. administracyjnych Wałbrzych, zarządzający działem administracyjnym w firmie, w której od dwóch lat pracuję jako pracownik biurowy, poszedł sobie na kilkudniowy urlop i to mnie zlecił nadzorowanie pracy całego działu i zastępowanie go w niektórych sytuacjach. Gdybym wiedziała, że zastępowanie kierownika będzie tak trudnym zajęciem, pewnie od razu powiedziałabym, że nie jestem zainteresowana takim wyróżnieniem. Głupio było mi odmówić, bo zdawałam sobie sprawę, że w przypadku odmownej odpowiedzi zaważy ona na mojej miesięcznej premii i kierownik przestanie mnie uważać za swojego najlepszego pracownika. Takiej sytuacji chciałam uniknąć, dlatego z ciężkim sercem podjęłam się zastępstwa. Główny problem w zastępowaniu kierownika wcale nie tkwi w tym, że jego zadania są zbyt trudne, pracochłonne lub czasochłonne. Dość łatwo idzie się we wszystkim zorientować i wbić w rytm zadań kierowniczych, jednak główny problem leży w moich kolegach z pracy. Przez większą część roku jestem ich koleżanką, kimś kto zajmuje to samo stanowisko, co oni, dlatego traktujemy się na równi. Teraz nagle, w ciągu kilku kolejnych dni nie jestem ich koleżanką, a tymczasowym zwierzchnikiem. Każdy kolega z pracy wie, że zgodnie z zaleceniem kierownika powinni słuchać moich poleceń i traktować mnie jako swojego przełożonego, jednak nikt nie chce się do tego stosować. Moje prośby i zalecenia odbijają się jak groch od ściany, a ja tylko zdzieram sobie gardło na wykrzykiwaniu kolejnych uwag. Nie wiem co to będzie, gdy kierownik wróci z wolnego i dowie się, że nie bardzo radziłam sobie w roli jego zastępcy. Przecież to nie moja wina, że inni mnie nie słuchają!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze oferty pracy:

Więcej ofert pracy